Kastracja jest potrzebna! Czemu warto kastrować koty?

Fot. MarPockStudios / Pixabay.com
– Ale, że ja mam stracić jajka, Człowiek?
– Tak, kocie ty! Będziesz zdrowszy i szczęśliwszy bez buzujących hormonów, a i kociaków będzie mniej na świecie.

Wiosna już w pełni. Sezon kociakowy też jest w pełni. Według karmicieli jest to najgorszy z możliwych momentów w ciągu roku. W przypadku opieki nad dużym stadem kotów, w którym jest np, kilka niewykastrowanych kocurów czy kotek. Wielkość stada właściwie może się zmienić z dnia na dzień, jeśli odpowiednio wcześnie nie zadbamy o kastrację.

Wpis odnosi się nie tylko do kotów wolnożyjących, ale i do kotów, które żyją spokojnie w domu.

 

Czym jest kastracja?

Kastracja to zabieg chirurgiczny, który jest wykonywany w pełnej narkozie. Wykonuje się go zarówno u kotek, jak i u kocurów. Kastracja to nic innego jak pełne pozbawienie zdolności rozrodczych kota lub psa poprzez usunięcie macicy, jajowodów i jajników (u kotek/suk) lub usunięcie jąder z jajowodami (u kocurów/psów), Niestety, od lat pokutuje mit, że kastracja równa się sterylizacji i jest to wg wielu poprawne nazewnictwo. Nie całkiem. Sterylizacja to po prostu podwiązanie jajowodów lub nasieniowodów, z pozostawieniem macicy i jąder. I mimo “uśpienia” hormonalnego sterylizacja nie daje gwarancji tego, że kot lub pies nie będzie miał komplikacji zdrowotnych.

W social media często widuję posty z pytaniami o sterylizację. Nie wiem skąd wynika to przeświadczenie, że sterylizacja jest tym konkretnym zabiegiem, który wykonują weterynarze. Błędne nazewnictwo tak głęboko wsiąknęło w nasze społeczeństwo, że nazwa ta zaczęła być używana na co dzień. Moim zdaniem jest to o tyle szkodliwe, że weterynarze mogą być przez to wprowadzani w błąd i może się to przyczynić do wykonania nie tego zabiegu co potrzeba. Spotkałam się nawet z przypadkiem, kiedy właściciel usilnie poprawiał weterynarza i prosił o sterylizację, bo przecież on się nie zna, a kastracja dotyczy tylko kocurów. Otóż właśnie nie, kastracja i sterylizacja dotyczy zarówno kotek, jak i kocurów.

Kastracja przede wszystkim jest zabiegiem jednorazowym, który pozwala na uregulowanie płodności naszych kotów. Owszem, jest to większy wydatek, ale warto go wykonać chociażby ze względu na oszczędność na późniejszych tabletkach/ chipach hormonalnych czy chemicznych środkach czystości (jeśli np. kocur obficie oznaczy nam dom).

Tabletki hormonalne same w sobie nie są remedium na kocie problemy. Kot, który nie jest wycięty nadal jest w grupie wysokiego ryzyka wystąpienia raka macicy, jajników, jąder czy listwy mlecznej. Stosowanie ich pogorszy tylko tę sytuację – jeśli stan zapalny już wystąpił może dojść do jego zaognienia, a w późniejszym czasie może nawet “uruchomić” raka, który tylko wyniszczy organizm naszego pupila. Czy warto tak sobie komplikować życie?

Zapewne zaraz podniesie się krzyk, że jak to… kot ma macicę z natury, nie urodził się bez narządów rozrodczych, a więc po coś je ma i powinien ich używać. Nie tędy droga. Cywilizacyjny postęp sprawił, że my ludzie możemy kontrolować liczebność populacyjną w kocich stadach. Szczególnie warto brać pod uwagę statystyki bezdomności zwierząt w Polsce. Schroniska są zapełnione po brzegi, domów tymczasowych jak na lekarstwo, a chętnych na adopcję takich zwierząt jeszcze mniej. Czy jako miłośnicy zwierząt bylibyście w stanie utrzymać takie stado kotów, które się powiększa Wam raz na jakiś czas? Kocice mogą mieć miot nawet 2-3 razy w roku, a to daje nam kolejnych kilkanaście nowych kotów…

Jakie są konsekwencje niekastrowania?

Mogłoby się zdawać, że teoretycznie kot domowy to kot niewychodzący i właściwie bezpieczny pod względem rozrodczym – kotce nie grozi pokrycie, a kocur nie włóczy się po okolicy. Na pierwszy rzut oka super opcja, prawda? Ale, ale.. gdy zgłębimy się w aspekty zdrowotne u takiego niekastrowanego kota to już nie jest tak kolorowo… Jakich komplikacji zdrowotnych i behawioralnych, może spodziewać się Opiekun jeśli nie podda swojego kota temu zabiegowi?

  • Ropomacicze u kotek/suk – ropomacicze to nic innego jak zbierająca się ropa w macicy kotki. Początkowy stan zapalny nie musi zwiastować natychmiastowego pojawienia się wydzielin w tym narządzie. Niemniej ten stan może być dla kota bolesny. Są jednak wyjątki, gdzie ropa może wezbrać w macicy nawet w kilka godzin. Najbardziej przerażający jest fakt, że niektórzy (o zgrozo) są zdolni do zignorowania tego stanu już na początku i potrafią doprowadzić kota do momentu, kiedy macica swoją wielkością przypominać będzie średniej wielkości melona (u kotów) czy wręcz nawet arbuza (u suk). Czy niekastrowanie jest warte takich cierpień naszego pupila?
  • Większe ryzyko raka macicy/listwy mlecznej/prącia/jąder – Im kot/pies jest starszy tym większe ryzyko wystąpienia raka macicy. Guzy, z początku niewielkie i łatwe do przeoczenia, mogą się rozrosnąć do naprawdę olbrzymich rozmiarów. Potrafią one znacząco popsuć komfort życia i sprawiać ból przy zwykłej egzystencji. Operacje nowotworowe to jedne z cięższych zabiegów jakie są przeprowadzane w ogóle, a rekonwalescencja trwa bardzo dużo. Ryzyko utraty zwierzęcia w trakcie zabiegu wzrasta wraz z zaawansowaniem guza – im trudniejszy do usunięcia tym dłuższy i bardziej
  • U kotek istnieje ryzyko rui permanentnej – początkowo kotka może Wam się wydawać tylko bardziej łasa na pieszczoty i mizianie. Potem będzie już tylko gorzej. Kotce uruchamia się nagła potrzeba wyjścia z domu/mieszkania w celu znalezienia kocura. Może wróci albo i nie wróci. Albo wróci jak już wyda na świat od 1 do 6-7, a nawet 9 kociąt. Do chęci ucieczki i łaszenia się dojdzie później uciążliwe jodłowanie. Jodłowanie to przeciągłe miauczenie, często w różnych tonach, które po jakimś czasie przestanie być dla nas “zabawne”, a stanie się męczące i wkurzające. Po jakimś czasie częste ruje mogą przejść w stan ciągły. Nie należy wtedy podawać wyciszaczy, bo to tylko spotęguje burzę hormonalną i ryzyko powstania raka narządów rodnych. Niestety, czesto jest to droga na skróty, z racji tego, że właściciele mają po prostu dosyć ciągłego miauczenia i chcą po prostu uspokoić kotkę.
  • Nieprzyjemny zapach kociego moczu podczas załatwiania potrzeb/znaczenia terenu – tyczy się to głównie kocurów, które jako niewykastrowane mają potrzebę silnego znaczenia terenu, na którym przebywają. Wykastrowanie kocura pomaga zniwelować nieprzyjemny zapach, a także zapobiegnie kolejnym kryciom kotek bytujących w okolicy. Dodatkowo zaoszczędzi się czas na ciągłe odnawianie np. oznaczonej elewacji domu. Jeśli twój kocur nie jest hodowlany, a wciąż pełnojajeczny to nadal istnieje ryzyko znaczenia przedmiotów w domu, których Ty zapewne nie chciał byś stracić poprzez ozdobienie ich kocim dodatkiem w postaci silnie woniącego moczu.

Jakie są korzyści z posiadania kastrowanego kota?

  • Permanentny brak rui – Opiekun pozbywa się w ten sposób rui raz na zawsze.
  • Zerowe ryzyko wystąpienia raka narządów rodnych/listwy mlecznej – sama sterylizacja nie wyklucza ryzyka wystąpienia raka.
  • Brak frustracji seksualnej – kocur nie odczuwa popędu seksualnego, bo po prostu nie jest świadom, że istnieje coś takiego jak instynkt dążący do tego, by pokryć jak największą ilość kotek.
  • Brak specyficznego zapachu kocura w domu/w obejściu – jest to równoznaczne również z tym, że w domu jest mniejsze ryzyko znaczenia przedmiotów używanych codziennie przez Ciebie.
  • Brak niepożądanych miotów
  • Brak problemów z adopcją corocznych miotów

Regulacja bezdomności wśród kotów

Kastracja to nie tylko zabieg wpływający na komfort życia naszego zwierzaka, ale też zdecydowanie pozwala na świadomą regulację bezdomności wśród kotów. Co roku w schroniskach, fundacjach i domach tymczasowych pojawia się duża ilość kotów czekających na dom, a adoptujących jest niestety bardzo mało.

Czy warto zatem doprowadzać do tego, by nasze kocury były przyczyną powiększenia się kociej populacji w naszej okolicy? Czy warto zatem doprowadzać do ciąży naszej kotki? Koci poród to nie bajka z watą cukrową i gwiazdkami w oczach. Poród to wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia komplikacji poporodowych, które mogą doprowadzić do śmierci naszej kotki. Opieka nad kociakami bez matki nie jest przygodą, którą chciałby przeżyć każdy Opiekun – jest to ciężka praca, która często oznacza nieprzespane noce czy konieczność zabrania kociaków do pracy.

Warto zatem kastrować aby nasz zwierzak (i my przy okazji) mieli zagwarantowany komfort życia. Kastrujmy kocury by nie zapładniały okolicznych kotek, kastrujmy kotki byśmy nie przeżywali kolejnych dramatów z chorymi, osieroconymi kociakami. Zmniejszajmy ilość bezdomnych kotów, świadomie postępujmy ze swoimi zwierzętami. Jakby nie patrzeć – jest to nasza powinność Świadomego Opiekuna, który oswoił zwierzaki, a zatem jest za nie odpowiedzialny.

 

2 (40%) 1 vote[s]